INFO

CHAT W PRAWYM DOLNYM ROGU STRONY!

wtorek, 29 listopada 2016

Zawieszenie

1 | skomentuj
Piszę to z ciężkim sercem, jednakże taka jest prawda. Otóż po wielu pytaniach i wahaniach, postanowiłam zawiesić Need Silence.
Przedłużę to jednak, cóż. Czuję obowiązek i chęć pożegnania każdego...

Lou, rozumiem, że nie mogłaś wchodzić z powodu złego stanu zdrowia i nie mam Ci tego za złe.
Yukumei, dopóki nie zgłosiłaś nieobecności do odwołania, byłaś aktywna.
Nick, byłeś aktywny prawie że do końca... Zawieszenie wybawiło Titu z trudnej sytuacji.
Warlok, nie opuściłaś mnie ani NS do końca.
Shiba, pozostałaś aktywna aż do ostatniego dnia.
Reandel, zgłosiłeś nieobecność i rozumiem to, ale aktywności nie zobaczyłam.
Ake, kiedyś pewnie mogłabyś zostać ''skarbem'' Thiaga bez protestów.
Mickey, mówiłeś, że nie będziesz wchodzić zbyt często, ale pisałaś i to bardzo dobrze.
Layla, miałaś chęć pisania i szanuję to.
Felix, Saphire, White Queen - Wasza aktywność nie była zbyt widoczna, aczkolwiek nie mam Wam tego za złe.
Kate, Oneo, Nosferatu, Max, Sierra Sara, Lisa - nawet jeśli nie pisaliście zbyt wiele i zbyt często, rozumiem, że wraz z powolnym upadkiem NS upadła i Wasza aktywność.
I Anyi, która tak naprawdę była zdechłą Tessie - co ja tam Ci będę mówić, jesteśmy w kontakcie.
Na koniec żegnam Warriora, który odszedł - nie poznałam Cię, nie miałam kiedy, cóż.

Kochani, dziękuję Wam za te zaledwie 37 dni.
Kocham lisy - myślę, że Wy dzięki Need Silence też je pokochaliście.

~Z wyrazami wdzięczności,
Wasza Administratorka Karou, czyli Alfa Titu i Thiago

Od Shiby - CD. Warlok'a

0 | skomentuj
Nie byłam pewna tego co mówi Warlok, chciałam wieżyc w to,ze ten ogień nam nie zagraża. Znaleźliśmy norkę i ułożyliśmy się w niej. Idealnie pasowała na wielkość jeśli chodzi o nasza dwójkę Samiec lekko mnie przytulił a ja wtuliłam się do niego. Przy nim czułam się bezpieczna i nie myślałam aż tak bardzo o niebezpieczeństwie ze strony żywiołu.
Moje powieki zrobiły się ciężkie,nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
W ciągu nocy obudziło mnie to ze Warlok niespokojnie spał. Otworzyłam oczy lis się kręcił mruczał coś pod nosem I spinał się bardzo wydawał dziwne odgłosy i to przez dobre kilka minut. Przytuliłam go i zamknęłam powieki uspokoił się i dalej zasnęłam. Rankiem poczułam jak się rusza otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego pytajaco. Na pyszczku malowało mu się zdziwienie ale za razem ogromna ulga.
-Czy coś się stało? -zadałam pytanie a po jego minie i milczeniu spytałam po raz kolejny aby uzyskać jakąkolwiek odpowiedz
-Warlok, co się stało?
-TO był tylko sen.-wydawał się być taki szczęśliwy z tego faktu az mnie przytulił ale mając ta siłę musiałam zwrócić mu uwagę. Mimo,ze w jego objęciach czułam się jak w niebie zwyczaj teraz myślałam,ze mnie dusi.
-Spokojnie, bo udusisz.
-Oj przepraszam... miałem po prostu mały koszmar i znów bałem się że cie straciłem.
Oczy miałam jak piec złoty czy on się o mnie martwi czy on mnie lubi ? ale tak lubi lubi lubi lubi jak ja jego ? to by było cudowne ale ale .. ja się nie spytam nie ale na prawe musi mu zależeć na mnie skoro tak się martwił
-Okey... - odetchnął - Musze się czegoś napić, od dyszenia zaschło mi w pyszczku, - uradowany wtulił się we mnie
Czułam się o jeny tak cudownie,tak wspaniale ja chciałam aby to trwało wieki a nie chwilę lekko go przytuliłam taki był cieplutki.
- Idziesz ze mną? Czy wolisz odpocząć
-Idę z tobą ! odpoczywałam w nocy
Poszliśmy się napić wody ze strumyka,moja ciekawość nie znała końca pobiegłam na wzgórze aby zobaczyć co z tamtym lasem który wczoraj płonął. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego.
-Tam zobacz przecież wczoraj chodź szybko !!
Warlok biegł i niemal nie padł ze zdumienia
-Jak to wczoraj płonął a dzisiaj cały w śniegu to nierealne
Spojrzałam na mój naszyjnik było na nim widok lasu pełnego śniegu
-Czy ten naszyjnik on .. -szepnęłam
-Ma coś z tym wspólnego
-Ale to niemożliwe
-Jak widać na tym świecie nie ma rzeczy niemożliwych
Popatrzyłam na niego i spuściłam głowę
-Co jest nie cieszysz się ?
-Ciesze się nawet bardzo ale ..
-Ale co ?
-Nic -lekko się do niego przytuliłam patrząc na ten niesamowity widok
<Warlok?>

sobota, 26 listopada 2016

Od Anyi

0 | skomentuj
Biegłam, ile sił w łapach. Wiedziałam, że byłam blisko. Podpowiadał mi to węch i serce.
W końcu przystanęłam, wzięłam parę głębokich wdechów i rozejrzałam się dookoła. Byłam na łące pełnej wrzosów. Dotychczas poruszałam się przed siebie, nie chodziłam ścieżkami, ale gdy zobaczyłam tę, przede mną, postanowiłam nagiąć moje zasady i pójść wzdłuż niej.
Po tak długiej wyprawie nie czułam się najlepiej, byłam bardzo zmęczona, oczy mimowolnie same mi się zamykały, a nogi bezwiednie chwiały. Jednak był wschód słońca, a ja byłam blisko, więc musiałam znaleźć dobrą drogę. Mijałam wielkie głazy, małe norki, wysokie drzewa. Wszystko dookoła jeszcze spało, jedynie wróbel co jakiś czas zaśpiewał. Nagle przed sobą, niedaleko, bo około dziesięć metrów przede mną, zobaczyłam dużą norę. Musiała należeć do jakiegoś lisa! Z pewnością nie będzie zły, jeśli na chwilkę sobie przystanę? Przecież nie zabawię tam długo, prawda? Więc i nic się nie stanie. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Wkroczyłam do nory, rozejrzałam się - nie było nikogo. Położyłam się w najodleglejszym, ciemnym kącie i zwinęłam się w kłębek. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Niestety nie potrwało to długo, gdyż po parunastu minutach poczułam szturchanie. Uchyliłam powieki i natychmiast się przeraziłam, gdyż przede mną stało około pięć wilków. W między czasie połapałam się, że to nie jest nora jednego lisa, a całej watahy, a ich alfa patrzy właśnie na mnie jak na idiotkę i intruza. Co prawda, to prawda, nie wyglądałam najlepiej. Moje biało futro było brązowe, gdzieniegdzie widniały małe plamy krwi, a w sierść zaplątane zostały liście, patyki i rzepy. Alfa obdarzyła ich wszystkim porozumiewawczym, twardym spojrzeniem, po czym wszyscy oprócz niej wyszli z jaskini.
- Co tu robisz? - warknęła, obnażając kły. Jakoś nie byłam skora do walki, przynajmniej narazie. Czułam, że jestem na to stanowczo zbyt osłabiona.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że ta nora należy do twojej watahy. Ja tylko szukałam miejsca, żeby się przespać, szukam watahy, do której należy moja siostra - zaczęłam się tłumaczyć ze spuszczoną głową. - nie wiem, co miałam w głowie, wchodząc tu. Jeszcze raz przepraszam.
Widziałam jak oczy alfy minimalnie przygasły i nie wyrażały już aż tak dużej złości, a raczej malutką chęć pomocy.
- Dobrze. W takim razie, do jakiego stada należysz i jak twoja siostra ma na imię? - spytała chłodno. Może i zła nie była, ale do milutkiej brakowało jej jeszcze sporo. Mimo wszystko rozumiałam ją i nie byłam zdziwiona jej zachowaniem.
- Nie należę do żadnej, odeszłam, tak jak przedtem moja siostra. A ona ma na imię Tessie, Tess. Różnie ją nazywaliśmy. Taka mała, biało - czarna. Proszę, powiedz, że wiesz gdzie jest. Mam jej tyle do opowiedzenia - podekscytowałam się, będąc pewna, że po takim czasie w końcu spotkam Tessie. Opowiem jej o wszystkim, będziemy plotkować, chodzić na wspólne polowania i nadrobimy ten czas.
- Otóż... - zaczęła niepewnie lisicia, jakby nie chcąc mi czegoś mówić. Mój zapał natychmiast spadł, a zastąpiło go uczucie niepewności. No bo o co może chodzić?
"Spokojnie, Ann. To na pewno nic takiego, zaraz znajdziesz swoją siostrę i będziecie dalej się kłócić, a potem godzić" - pocieszyłam się w duchu, ale kiedy lisica dokończyła swoją wypowiedź, byłam oszołomiona.

Warrior odchodzi!

0 | skomentuj
Warrior ochodzi.
Powodem jest posiadanie zbyt wielu blogów przez jego właścicielkę.

Anya

0 | skomentuj
''Och, przep­raszam, ale drze­mie we mnie wred­na su­ka, której os­tre słowa wrzy­nają się w ser­ca niewin­nych osób i nieświado­mie prze­bijają je na wylot.''

Imię: Anya (Ann, Annie, Aya)
Płeć: Lisica
Wiek: 3 lata
Stanowisko: gamma
Osobowość: Nasza bohaterka jest niezwykle podobna do swojej siostry. Pozornie oschła, gorzka, niedostępna. Na wszystko odpowiada sarkazmem, a jej głos jest przesiąknięty ironią. Mistrz kłótni, zawsze znajdzie argument, a swojej opinii broni jak lwica. Oprócz tego, wszędzie jest jej pełno, o ile ktoś się akurat kłóci. Nie przepuści żadnej okazji do sprowokowania innego lisa do bójki. Uwielbia napiętą atmosferę między innymi i czerpie satysfakcję z wyprowadzonego z równowagi lisa, a jeśli do takowego stanu doprowadziła ona - to jest w niebie. Mimo wszystko jest wierną przyjaciółką, jeśli już awansujesz na ten stopień. Sto wad naprawia jedna, bardzo ważna - nie jest dwulicowa i większość właśnie to w niej ceni. Nikogo nie zdradzi, nie będzie o nim mówiła źle. Jeśli jednak zajdziesz jej za skórę... to przykro mi.
Rasa: lis marmurowy
Wygląd: Jak siostra była biało czarna, tak Anya jest brązowo biała i jest dumna ze swojej sierści. Uważa się za ładną, ze względu na delikatny brąz na pyszczku i biegnącą wzdłuż grzbietu pręgę o tym samym kolorze. Oczy miała czarne, nieprzeniknione i zawsze pozostające chłodne. Wyjątkowo zadowolona była od zawsze ze swojego ogona, który uważała za ładniejszy od niej samej. Cóż, może nie była najskromniejsza, ale z racji, że czuła się gorsza od Tess, pozostało jej tylko to.
Rodzina: 
  • Claire - matka,
  • Tessie - siostra †
Partner: Kiedyś, to było coś. A teraz? skrzywdzona, jednak z pewnością chce kogoś znaleźć.
Potomstwo: Czy sądzicie, że Anya jest aż tak bezmyślna, aby robić sobie jakieś rozwydrzone szczenięta?
Historia: Anya należała do tego samego stada, co Tess. Zawsze się czuła gorsza od siostry, mimo że nie miała powodu i wbrew pozorom miała trochę lepiej. Jednak coś w głowie podpowiadało jej, że to właśnie tak jest, a ona jest gorsza. Matka nie kochała jej tak, jak Tess, a z siostrą nie miała dobrych kontaktów. Jednak kiedy ta postanowiła odejść ze stada, coś ruszyło w sercu Anyi. Po paru tygodniach spędzonych w norze z zawistną matką, postanowiła zmienić swoje podejście do świata. Stała się niedostępna i wredna, jednak to zrobiło za nią życie. Wyruszyła w poszukiwania siostry, aby ją przeprosić za te lata, podczas których wzajemnie uprzykrzały sobie życie. I tak trafiła tutaj, jednak nie dane jej było zamienić choćby słowo z siostrą.
Kontakt: Login zastrzeżony.

piątek, 25 listopada 2016

Od Lisy - CD. Mickey'a

0 | skomentuj
"Mała"?! Czy on na serio nie mógł wymyślić czegoś lepszego. Palant z niego pomyślałam. Ten cały gostek był dla mnie tylko zwykłym ciężarem, który muszę nosić ciągnąć za sobą. Każdego innego chętnie bym odprowadziła, ale dla mnie oprowadzanie Mickey'a jest wielką karą. Ten gościu nie przypadł mi do gustu.
- Słychaj Mickey, wiem, że ty nie chcesz teraz zwiedzać terenów stada, a ja nie chcę z tobą spędzć czsu, więc pokażę ci twoją jaskinię i wrócimy do swoich zajęć. - zaproponowałm
- Ale po poprostu już się od ciebie nie odczepię Mała. - ostatni wyraz powiedział z wielkim naciskiem. Ten idiota pewnie myśli, że mnie to wkurza, ale jest zupełnie inaczej.
- Sorki koleś, ale musisz wymyśleć dla mnie inne przezwisko. To na mnie nie działa. - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Ten twój szyderczy uśmiech jest naprawdę świetnie wyćwiczony. - powiedział z rozbawieniem
- Boże, kto zpłodził taką ciotę? - zapytałam się sama siebie po cichu.
- Słyszałem to...
<Mickey?>

czwartek, 24 listopada 2016

Warrior

0 | skomentuj
''Nie patrz na innych lecz na siebie.''
Znalezione obrazy dla zapytania zwierzęta żyjące w lesie
~*~
Imię: Warrior (z ang.Wojownik)
Płeć: Lis.
Wiek: 3 lata
Stanowisko: Samiec Gamma
Osobowość: Warrior jest jak same jego imię wskazuje wojowniczym lisem. Będzie walczył o wszystko co jest dla niego ważne. Jest wesoły i wygadany,może być oddanym przyjacielem. Przez dawny incydent z Lily nie przepada za lisicami ale to nie znaczy,że nigdy się do nich nie przekona. Lubi się czasami przekomarzać. Może być także wredny ale ogółem da się go lubić. Urodzony przywódca. Stanowczy i zaradny. Bardzo uparty i często kłótliwy.
Rasa: Lis Amerykański
Wygląd: Jest lisem średniego wzrostu z dużymi bursztynowymi oczami. Ma bardzo mocną rudą sierść, biały brzuch i pysk. Jego sierść jest średniej długości.
Rodzina: Wychowywał się w stadzie sam pod okiem opiekunek bo jego rodzice zmarli. Nie zna ich imion.
Partner: Miał jedną o imieniu Lily...Niestety zostawiła go dla innego i od tego czasu nie ufa innym lisicom
Potomstwo: Brak
Historia: Mieszkał w pewnym stadzie i wychowywał się sam z pomocą opiekunek bo jego rodzice zmarli. Przez to stał się bardzo samodzielny więc gdy dorósł wyruszył w podróż. Po miesiącu osiedlił się w lesie gdzie spotkał lisicę Lily która została jego partnerką. Niestety ta zdradziła go więc zostawił dawne tereny i tak trafił do Need Silence.
Kontakt: 4167asia -hw | dybzuzanna@spoko.pl